Pierwszy czarter zwykle zaczyna się tak samo: ktoś widzi na Instagramie jacht zakotwiczony przy Capri i pisze do mnie „ile to kosztuje na tydzień?". To dobre pytanie, tylko zadane od złej strony. Bo czarter to nie wynajem samochodu, gdzie płacisz stawkę i odjeżdżasz. To bardziej jak wynajęcie prywatnej willi, która płynie — z załogą, kuchnią, zapasami i całą logistyką, którą ktoś musi ułożyć. Pokażę Ci, jak to wygląda od środka.
1. Najpierw zdecyduj: z załogą czy „na własną rękę"
Są dwa światy. Czarter z załogą (crewed) — kapitan, marynarze, często kucharz i steward — to standard dla jachtów motorowych powyżej kilkunastu metrów i dla każdego, kto chce po prostu odpocząć. Bareboat, czyli czarter bez załogi, to opcja dla mniejszych jednostek i osób z patentem oraz doświadczeniem. W segmencie, o którym tu piszę — luksusowe jachty motorowe — w praktyce zawsze mówimy o czarterze z załogą. I dobrze, bo to załoga decyduje, czy tydzień będzie wspomnieniem życia, czy serią drobnych frustracji.
2. Określ jednostkę przez pryzmat ludzi, nie metrów
Klienci często zaczynają od długości w metrach. Ja zaczynam od pytań: ile osób, jakie pary, czy są dzieci, czy ktoś chce pracować zdalnie, ile kabin musi być „master", a ile może być mniejszych. Liczba i układ kabin (a nie sama długość) decyduje o komforcie. Do tego dochodzi destynacja — inny jacht sprawdzi się w płytkich zatokach Grecji, inny przy przelotach wzdłuż Lazurowego Wybrzeża — oraz styl: cichy relaks czy jacht z całym arsenałem zabawek wodnych (jet-ski, seaboby, jacuzzi).
3. Umowa MYBA i zaliczki
Czarter w tym segmencie zwykle opiera się o standardową umowę MYBA (branżowy wzór). Płatność najczęściej dzieli się na dwie raty: około 50% przy podpisaniu umowy i pozostałe 50% mniej więcej miesiąc przed rozpoczęciem rejsu. Do tego dochodzi APA (o tym osobno) oraz kaucja lub jej odpowiednik. Umowa określa też obszar pływania, liczbę gości, datę i miejsce zaokrętowania oraz zasady na wypadek pogody czy awarii. To nie jest dokument, który podpisuje się „w ciemno" — warto rozumieć każdą pozycję.
4. Preference sheet — czyli jak załoga pozna Twoje upodobania
Po rezerwacji dostajesz preference sheet: ankietę o ulubionym jedzeniu, winach, alergiach, planach (nurkowanie? kolacje na lądzie? spokój?). To nie formalność — na jej podstawie kucharz robi zakupy, a kapitan układa wstępną trasę. Im konkretniej ją wypełnisz, tym mniej „a szkoda, że nie wiedzieliśmy" na pokładzie.
5. Wejście na pokład i rozliczenie
W dniu zaokrętowania kapitan omawia plan, zasady bezpieczeństwa i elastycznie dopasowuje trasę. Na koniec czarteru następuje rozliczenie APA — jeśli wydatki były niższe niż zaliczka, dostajesz zwrot; jeśli wyższe, dopłacasz. Zwyczajowo na końcu zostawia się też napiwek dla załogi (o widełkach piszę w kosztach).
Tak wygląda szkielet. Brzmi prosto — i na papierze jest. Schody zaczynają się przy pytaniach, których nie ma w żadnym folderze: czy ten konkretny kapitan dowiezie, czy jacht po ostatnim sezonie jest w formie, czy w tym terminie i budżecie da się jeszcze coś sensownego złapać.
Masz mapę całego procesu. Ale to, czy konkretna jednostka i konkretna załoga dowiozą obiecany tydzień — to już ocena z doświadczenia, nie z opisu w katalogu. — Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco
Chcesz pominąć zgadywanie?
Napisz, dokąd, na ile osób i w jakim terminie — podpowiem, co realnie da się złapać i które jednostki naprawdę warto rozważyć.
Zobacz jachty na czarter →W kolejnych częściach rozbieram co to jest APA, z czego składa się rachunek oraz kiedy i dokąd płynąć.