Siedem odcinków tej serii przepłynąłem od Lazurowego Wybrzeża po Korsykę i za każdym razem myślałem to samo: wciąż nie byłem tam, gdzie robi się najciekawiej — pod wulkanem. W sierpniu w końcu wsiadłem. EXPLORA to Azimut 82 Fly z 2026 roku, jacht tak nowy, że to był jego debiutancki sezon czarterowy — 24,8 metra włoskiego flybridge, osiem koi w czterech kabinach, czteroosobowa załoga z włoskim kapitanem i kucharzem, trzy silniki Volvo Penta IPS i stabilizatory, które trzymają pokład płasko i na kotwicy, i w drodze. Wnętrze projektu Fabia Fantolino, a z tyłu system, który Azimut nazywa Deck2Deck — opuszczaną platformę zamieniającą rufę w taras tuż nad wodą. Baza: Riposto, mały port na wschodnim brzegu Sycylii, dokładnie u podnóża Etny. Z takiej bazy trasa układa się sama — dwa dni na wschodnim wybrzeżu, pod Taorminą, a potem skok na północ, na Wyspy Liparyjskie: siedem wulkanów sterczących prosto z morza, z których jeden wciąż wybucha.
Dzień 1 Riposto i Taormina
Weszliśmy na pokład późnym popołudniem w Riposto. Kucharz rozniósł bagaże po kabinach, kapitan rozłożył na stole mapę z planem tygodnia, a EXPLORA cicho wyszła z portu i po niecałej godzinie stanęła na kotwicy pod Giardini Naxos, u stóp Taorminy wiszącej trzysta metrów wyżej na skale. Pierwszy wieczór wyglądał tak, jak powinien: rufa, kieliszek Aperol Spritz i dwa spektakle naraz — miasteczko zapalające światła nad zatoką i Etna z drugiej strony, z pióropuszem dymu różowiejącym w zachodzącym słońcu. Deck2Deck opuszczony, siedzieliśmy prawie dotykając wody stopami. Kucharz przywitał nas najprościej i najlepiej, jak można na tej wyspie: surowym gambero rosso — czerwonymi krewetkami z Mazary, słodkimi jak nic, co znacie z Północy — i grillowanym mieczem, pesce spada, do tego schłodzone białe z Etny, wino z winnic rosnących na zastygłej lawie. Siedzieliśmy na tej rufie długo po tym, jak Taormina ucichła.
Dzień 2 Taormina i Isola Bella
Wstałem o świcie — to wciąż moja ulubiona godzina na wodzie. Zrobiłem sobie kawę i wyszedłem z nią na flybridge: morze płaskie jak tafla jeziora, Etna wyraźna w porannym świetle, wioska jeszcze śpiąca, bezgraniczny spokój. Po śniadaniu tender zawiózł nas pod Isola Bella — maleńką wysepkę połączoną z brzegiem paskiem żwiru — i popływaliśmy w wodzie tak przejrzystej, że łódka rzucała cień na dno kilka metrów niżej. Potem kolejką linową wjechaliśmy do Taorminy: wąskie uliczki, Corso Umberto i antyczny grecki teatr wykuty w zboczu tak, że za sceną, między kolumnami, stoi Etna — dwa i pół tysiąca lat temu ktoś ustawił tę widownię dokładnie pod ten jeden widok. Zeszliśmy z góry na to, bez czego nie wyjeżdża się z Sycylii: granitę. Migdałową i pistacjową, w kubku, z ciepłą brioszką do maczania — miejscowi jedzą to na śniadanie i po dwóch dniach rozumiesz dlaczego. Wieczór znów na kotwicy, znów ryba z grilla, znów Etna dymiąca nad wszystkim.
Dzień 3 Przeprawa na Liparyjskie
Trzeciego dnia ruszyliśmy na północ. EXPLORA nie jest ścigaczem, ale trzy silniki niosą ją spokojnie i płasko, a stabilizatory sprawiają, że przejście przez otwartą wodę było kwestią drugiej kawy na flybridge i patrzenia, jak z horyzontu wychodzą kolejne stożki. Wyspy Liparyjskie zjawiają się jak dekoracja, w której ktoś przesadził — siedem wulkanów prosto z morza. Pierwsza jest Vulcano i czuć ją, zanim się ją zobaczy: siarka, gorące źródła, żółte fumarole dymiące na zboczu. Zakotwiczyliśmy pod czarną, wulkaniczną plażą i przez całe popołudnie robiliśmy dokładnie nic — leżeliśmy i pływaliśmy w wodzie ciepłej jak wanna, podgrzewanej gdzieś od spodu przez tę samą górę. Seaboby przeleżały ten dzień w garażu; ta woda nie potrzebuje żadnej pomocy, żeby była ciekawa. Na noc podeszliśmy pod Liparią, największą z wysp, i zeszliśmy na kolację do miasteczka pod zamkiem: pasta z jeżowcami, ricci, których nigdzie nie zjecie świeższych.
Dzień 4 Zielona Salina
Czwartego dnia przeszliśmy krótki odcinek na Salinę — zieloną pośród tych spalonych słońcem sióstr, z dwoma wygasłymi wulkanami porośniętymi kaparami i winnicami. To stąd pochodzi Malvasia delle Lipari, słodkie złote wino, które kapitan załatwił prosto od producenta, i to tutaj kręcono „Il Postino". Podeszliśmy pod Pollarę — plażę zamkniętą wielkim półkolem klifu, dokładnie tę z filmu — i popływaliśmy o zachodzie, kiedy skała robi się pomarańczowa. Kolację — świeżo złowionego tuńczyka i sycylijską caponatę — zjedliśmy na Deck2Deck, z nogami prawie w morzu. Przez cały wieczór nikt nie sięgnął po telefon.
Dzień 5 Elegancka Panarea
Piąta wyspa to Panarea — najmniejsza i najbardziej elegancka z Liparyjskich, biały labirynt domów z bugenwillą, do którego latem zjeżdża pół Mediolanu. Ale nie przyjechaliśmy dla barów. Podeszliśmy pod Cala Junco — zatoczkę zamkniętą amfiteatrem skał, o wodzie tak turkusowej, że wygląda na podretuszowaną — i spędziliśmy tam pół dnia w morzu. Po południu tender zabrał nas między wysepki Basiluzzo i Lisca Bianca, gdzie z dna wydobywają się bąbelki wulkanicznego gazu i płynie się nad nimi jak nad naturalnym jacuzzi. Wieczorem zeszliśmy do portu na aperitivo i wróciliśmy na pokład na kolację, bo kuchni z EXPLORY nie zamieniłbym na żadną knajpę.
Można obejść całe Morze Śródziemne i nie zobaczyć niczego takiego jak góra, która co kwadrans wyrzuca ogień do morza, a Ty patrzysz na to z rufy, z kieliszkiem w ręku. Sycylia ma coś, czego nie ma żadna inna trasa w tej serii. — Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco
Dzień 6 Stromboli po zmroku
Szósty dzień był tym, po co tak naprawdę się tu płynie. Stromboli — czarny stożek wyrastający tysiąc metrów z morza, jeden z niewielu wulkanów na świecie w stanie nieustannej erupcji, wybuchający co kilkanaście minut od tysięcy lat. Mieszkańcy mówią o nim po prostu „Iddu" — „On". Za dnia podeszliśmy pod Strombolicchio, bazaltową iglicę z latarnią sterczącą z morza, i popływaliśmy w głębokiej, granatowej wodzie. Ale wszystko było przygrywką do tego, co przychodzi po zmroku. Kapitan ustawił EXPLORĘ od strony Sciara del Fuoco — „Zbocza Ognia", czarnej rynny, którą lawa spływa prosto do morza — zgasił światła na pokładzie, kucharz przyniósł wino, i czekaliśmy. Co kilkanaście minut szczyt wyrzucał w ciemność fontannę pomarańczowych iskier, które osuwały się po zboczu i gasły w wodzie. Oglądaliśmy to z rufy godzinami, w ciszy, bez telefonów, które i tak by tego nie oddały. Byłem na tej serii w Portofino i pod Faraglioni na Capri i mówię to z pełną odpowiedzialnością: nie widziałem na Morzu Śródziemnym niczego, co robi większe wrażenie niż Stromboli wybuchający w nocy, oglądany z pokładu jachtu stojącego na spokojnej wodzie. To był nasz Portofino tego tygodnia — tylko że z ogniem.
Dzień 7 Powrót pod Etnę
Ostatni dzień to zawsze mój ulubiony moment tygodnia i tym razem nie było inaczej. Zeszliśmy spokojnie na południe, z powrotem pod Etnę, bez pośpiechu — kawa na flybridge, gładka poranna woda, wszyscy wyraźnie cichsi i wyraźnie ciemniejsi niż w Riposto tydzień wcześniej. Etna witała nas tak, jak nas żegnała: leniwym pióropuszem dymu nad szczytem. Schodząc na ląd, układałem już w głowie listę wysp, które następnym razem dostaną po dwa dni zamiast jednego. Zwykle to znak, że wyjazd się udał.
Ile to kosztuje i co warto wiedzieć
EXPLORA — Azimut 82 Fly, 2026, 24,8 metra, 8 gości w 4 kabinach, 4 osoby załogi, stabilizatory na kotwicy i w drodze, opuszczana platforma Deck2Deck, a w garażu tender Pirelli, dwa podwodne skutery Seabob, deski SUP i elektryczne deski Awake — czarteruje się od 59 000 € za tydzień poza szczytem sezonu do 69 000 € w Wysokim Sezonie 2026, plus VAT i APA rzędu 30% (czyli mniej więcej 18 000–21 000 € na paliwo, wyżywienie, postoje i to wszystko, co realnie zużywacie na pokładzie). Co dokładnie kryje się w tych pozycjach, rozkładam osobno: czym jest APA i z czego składa się rachunek za czarter.
I rzecz, której nie wyczytasz z żadnej oferty: Sycylia to trasa, która daje najwięcej łódce z dobrymi stabilizatorami i zasięgiem, żeby spokojnie przejść otwartą wodę na Liparyjskie i wrócić — a nie takiej, która musi trzymać się brzegu. EXPLORA jest zbudowana dokładnie pod to. Ale ta sama trasa, ułożona bez czytania wiatru i bieżącej aktywności Stromboli, potrafi minąć się z tym, po co się tu płynie. Rozstrzygnięcie, jak ją ułożyć dla konkretnej grupy w konkretnym tygodniu, to dokładnie ta część, którą wnoszę. Mapę masz; przewodnika nadal warto mieć.
Chcesz przepłynąć tę trasę naprawdę?
EXPLORA bazuje w Riposto na Sycylii na sezon 2026 — Wyspy Liparyjskie, Sardynia, Malta i Wybrzeże Amalfi w zasięgu. Debiutancki sezon zupełnie nowego jachtu, terminy schodzą szybko. Napisz, kiedy i z kim płyniesz — ułożę ten tydzień pod Was.
Zobacz ten czarter →To ósmy odcinek serii „Dziennik z rejsu" — po Lazurowym Wybrzeżu, Balearach, Cykladach, Dalmacji, Sardynii, Wybrzeżu Amalfi i Korsyce. W kolejnych odcinkach popłyniemy dalej — każda trasa ma swój własny rytm.